|
Blog > Komentarze do wpisu
Zawód - mściciel Przodkowie biologiczni to kłopot. Nie wolno, nikomu win jego przodków wytykać. Można za to przywoływać czyichś przodków w sensie pozytywnym – Ten Z to godny następca wielkiego lub ważnego X. Potomek zaś nie w celu podniesienia swego prestiżu nie powinien się przodkami nachalnie szczycić. Dopuszczalna dla potomka jest obrona pamięci jego przodków. Wolno potomkowi przodków krytykować. Źle jest jednak bardzo, kiedy potomek występuje w roli mściciela. Szacunek dla kiedyś nawet bardzo ukrzywdzonych nakazuje by pamiętając o krzywdach, jakie ich spotkały. Nakazuje także oddać sprawiedliwość ludziom tym przodkom współczesnym, także tym, którzy stanęli lub znaleźli się w obozieich przeciwników. Oddać sprawiedliwość to znaczy nie kierować się zemstą. Grzegorz Brun ma interesujących i niebanalnych przodków. Jego dziadek to Juliusz Braun naukowiec prawnik wieziony przez komunistów pasjonat krajoznawstwa Gór Świętokrzyskich. Ważniejszą jest jednak postać jego stryjecznego wuja Jerzego Brauna pisarza, publicysty i filozofa. Nie jest tu miejsce ku temu by pisać o twórczości Jerzego Brauna, o jego filozofii, jego aktywności przedwojennej i roli, jako laika w II Soborze Watykańskim. Ważnym jest by przypomnieć, że był pełniącym obowiązki Delegata Rządu RP na Kraj, że to pod jego kierownictwem odbyło się w Krakowie z lipcu 1945 ostatnie posiedzenie Rady Jedności Narodowej, na którym zatwierdzono Manifest do Narodu Polskiego i Narodów Zjednoczonych. Manifest ten zawiera testament Polski Walczącej. Los Jerzego Brauna po wojnie był niepozazdroszczenia. Dwukrotnie aresztowany w latach 1945-1946 i 1948 – 1956 został, w 1951 jako zdrajca narodu skazany na dożywocie. Prokurator żądał kary śmierci. Przesłuchany przez Różańskiego przeszedł setki (ok. 250) przesłuchań w trakcie których stracił oko, przeżył dwa zawały. Sędzia na rozprawie ukarał go odebraniem prawa do obrony. Bratanek Jerzego i ojciec Grzegorza, Kazimierz Braun, reżyser i teoretyk teatru, dyrektor teatrów w Lublinie i Wrocławiu wspominał z goryczą obojętność (?) środowiska literackiego wobec losu kolegi po piórze. Tyle, że on odwiedzał stryja w więzieniu, dotknął fizycznie tamtego czasu. Obserwując to, co produkuje Grzegorz Braun stwierdzam, że jest zaślepiony. Stwierdzam, że wziął na siebie rolę mściciela, wyrównuje rodową krzywdę. Narzędziem jego zemsty jest propaganda. A może się mylę? Może Grzegorz Braun nic nie wie o swoich przodkach, może nic mu o nich nie przekazano? Bo przecież gdyby wiedział to zainteresowałby się głębiej ich czasem. Wczuł się w ich sytuację. Starałby się zrozumieć świat, który ich otaczał. Poznał bliżej i wielostronnie ludzi, którzy w tamtych czasach żyli. Tego wymaga szacunek dla przodków. wtorek, 02 lutego 2010, edwarddana
TrackBack
Komentarze
Gość: jasnaanielka, avd127.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/02 13:13:05
We Wrocławiu to on nie ma brania. Po zawziętej nagonce na prof. Miodka przegrał wszystkie, kolejne procesy. Czy się zastosował do wyroku, nie mam pojęcia, bo on mnie zupełnie nie interesuje. Z gnidy wylęgła się menda i mendzi. Zresztą nie tylko on, ale takie czasy w mediach nastały, że wszelkiego rodzaju paskudztwo może wreszcie wejść za ramy portretów, na pomniki i do życiorysów - ogłaszając triumfalnie, że oto pokazują FAKT!
A niestety to jest jedynie fuck! 2010/02/02 14:41:29
Tomasz Wołek o "agencie" Saszy.
www.polityka.pl/kraj/analizy/1502547,1,jak-kwasniewski-zostal-radzieckim-szpiegiem.read Wujaszek Wania pozdrawia. :D
Gość: jasnaanielka, auv12.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/02 15:48:45
Teraz Wołek powinien dostać ochronę. Poważnie mówię, bez żartów.
2010/02/02 16:30:17
Jasnaanielko
Chyba Wołek ochrony nie potrzebuje. Wojenka, a raczej nawalanka była nie w tej wadze. To było raczej w ramach późnych frakcyjek. Kiedyś przyjmowało przy opisach PZPR prowadzenie podziałów na puławianie kontra natolińczycy, czy chamy kontra żydy. Czasy się zmieniły została się Smolna i Ordynacka. Być może była to intryga Smolna (ci z rodowodem z ZSM) kontra Ordynacka (ZSP/ SZSP). Instancje obu organizacji były nadzorowane przez odpowiednie komórki organów. Esbecy pracujący w tych komórkach jakoś utożsamiali się z tymi instancjami. Rodziła się służbowa i pozasłużbowa zażyłość. Organa były jak lustro w stosunku do wykreowanej przez realny socjalizm rzeczywistości. Numer Kwaśniewskiemu mogła próbować wykręcić Smolna siłami ich byłych nadzorców z SB. Wtedy były silne kontrowersje pomiędzy nie tak daleko leżącymi ulicami. Coś jak Chłopcy z Placu Broni czy inne uliczne gangi. :D W takich zresztą już zamierzchłych sprawach nie zabija się. Że Nemeczek umarł? Nemeczek umarł, bo się przeziębił. :D 2010/02/02 17:38:25
Ważna Lektura. Nie wolno nieprzeczytać
Po polsku www.racjonalista.pl/kk.php/s,7119 Po angielsku newcentrist.wordpress.com/2009/12/30/ernest-sternberg-purifying-the-world-what-the-new-radical-ideology-stands-for/ 2010/02/02 17:48:53
Cytat z tekstu do którego link podałem wyżej.
Autor tekstu: Andrzej Koraszewski; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,7119 "Wszechobecny w Internecie ten ruch przenika do prasy i do polityki. W licznych wypowiedziach jego reprezentantów zwraca uwagę osobliwa duma z tego, że nie należą do głównego nurtu. Przeciwieństwem głównego nurtu jest rozlewisko, niekończące się bagna, na których naćpani nonsensem krzyczą coraz głośniej" Hmm. Z tą bzdurną dumą spotykamy się codziennie 2010/02/02 18:27:12
Wcześniej napisałem sie sporo na temat mściciela i klops coś sie w internecie ,lub u mnie poknociło i nagle ekran się zatrzymał klikałem i nic. musiałem wyłączyć komputer i nic nie zostało z mych "złotych myśli".
Juz mi się nie chce powtarzać sens pisania (to nie to samo). Powtórzę tylko pytanie które zadałem- Jasnaanielka dziś nie w pracy? 2010/02/02 18:38:19
I jak tu nie kochać jasnąanieke.
Znów perelka, # Madzia 10:53 A czy wie Pani co to jest lans i celebryta? # Pojęcia nie mam! Tego w naszej stołówce pracowniczej nie serwowali furt były płucka nereczki,bigosik
Gość: jasnaanielka, aus184.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/02 19:10:19
Ferie są Zdzisławie i mam wolny tydzień, bo moje dziecię wraz ze starszą siostrą, dziadkiem i mamą szaleją na śniegu w Karpaczu. Kijki powiesiłam na haku i sobie odpoczywam, porządkując przy tym bez pośpiechu szafy. Tymczasem ma znowu dosypać śniegu i z kijków zrezygnować się nie da. Z pracy też nie zrezygnuję, bo jej jedynym minusem jest to nieszczęsne dojście. Aby do wiosny. Kupuję ocieplane kalosze :D
; Przeczytałam tekst Koraszewskiego. Jest o czym myśleć. Nie dawno dzwonek domofonu... Kto tam? ... i dźwięczny, stanowczy głos w słuchawce; "Czy nie boi się pani Armagedonu?!" Pewnie z zaskoczenia krzyknęłam NIE! i odłożyłam słuchawkę. A może należało się dowiedzieć czegoś więcej? ;) 2010/02/02 19:17:55
Patrzę do Dudka, Antoniego Dudka tego Dudka od układu i drugiego dna. antoni.dudek.salon24.pl/154277,jaruzelski-o-1989 Czytam u Dudka, co powiedział Jaruzelski Egonowi Krenzowi a co pilnie spisał Cytrycki. Poza tym, że tekst jest spisany językiem dziś nadającym się do burleski z życia Partii, to treści niewiele można zarzucić ,a nawet ten komizm biorąc pod uwagę, kto i kiedy mówi i kto spisuje, jest komizmem po czasie. Obaj Cytrycki i Jaruzelski na pewno uważali ten język za naturalny w pracy. To była wtedy ich zawodowa grypsera. Co właściwie można zarzucić samej treści? Zaklęcia o przyjaźni z Sowietami i z NRD? Jest to listopad 1989!!! W reszcie wypowiedzi nie mogę doszukać się nic, co by Jaruzelskiego pogrążało.
Gość: jasnaanielka, aus184.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/02 19:30:21
Polecam mruczankę - mantrę: szukajcie a znajdziecie... kto szuka ten się doszuka
W ostateczności można dodać kto się pyta ten się dowie! 2010/02/03 05:53:04
Link by przypomniec banalny w grucie rzeczy problem z upaństwowioną filantropią
wyborcza.pl/1,75248,7521041,Niemieccy_bezrobotni_nie_chca_pracowac.html 2010/02/03 07:04:37
2010/02/03 08:15:28
W czasie porannego biegu spaceru mam zwyczaj by zabić czas przenosić się w miejsca kiedyś mi bliskie przypomnieć sobie drzewa tamtejsze i ludzi stamtąd.
Wbiegłem, więc tak sobie w myślach w gorę w ul. Bronisławy potem w Waszyngtona na Kopiec. Nagle z cmentarza usłyszałem charakterystyczny, powiedzmy poranny głos: Niente, niente, pierdolamente. Widmo krąży po Europie, kogo spotka w dupę kopie. Albo jest idealizm, albo jest materializm, albo nie ma, kurwa, nic śmiesznego... Gdybym powiedział, że się przeżegnałem to bym skłamał. Dymnego to ja się nie boję. Młodszy się ode mnie zrobił znacznie. Gówniarz prawie nie wie ani połowy z tego, co ja wiem dziś. A jednak lekki dreszcz mnie przeszedł. Może wpłynął na to ten Ernest Sternberg www.racjonalista.pl/kk.php/s,7119 którego przeczytałem przed snem? Dalej biec mi się jednak odechciało, bo choć koło grobu Dymnego widać było świeże tropy to jednak były to ślady ptasie jakby po ptakach niebieskich. Złe przeczucia prześladowały mnie w drodze powrotnej. Zamknąłem się na głucho. Siadam do komputera a tu: wyborcza.pl/1,75515,7520061,Polemika__Cherlawe_organizacje_spoleczne__Samoorganizacja.html Powinno być rzeczą naturalną, że socjolog badający biedę staje się jednocześnie rzecznikiem osób ubogich. Dreszcz mnie powtórnie przeszedł. Głos wilkołaka intelektu usłyszałem: Filozofowie rozmaicie tylko interpretowali świat; idzie jednak o to, aby go zmienić. Karol M. (nie mylić z Karolem Mayem też fantastą i moralistą, który miał może nawet większy wpływ na moje pokolenie niż ten pierwszy). Braun Junior Junior leci językiem Wytwórni Filmowej Czołówka, Przemysław Sadura młodym Marksem, internauci bąki o bazie i nadbudowie puszczają. Siarką śmierdzi i tezami o Feuerbachu. 2010/02/03 08:50:38
2010/02/03 08:55:45
Ja bez biego-spaceru.
Wstałem około 6,30 i po tych żmudnych porannych powinnościach golenie, prysznic,śniadanie gderanie żony siadłem do poczytania,blogu. Dowiedziałem sie wielu nic mnie nie obchodzących rzeczy na temat gen. Krótko mówiąc tumiwisi.Był dla mnie zawsze obcym przywódcą,ale zarazem wiem że zrobił też wiele dla obecnej rzeczywistości. Bo gdyby chciąl a miał takie mozliwości to byłoby znacznie więcej Popieluszków i wypadków drogowych tudzież napadów rabunkowych.Aż by się wszystkim odechciało.Stan wojenny zrobiony był na pokaz pozorów trzeba było zachować trochę przeczyścić szeregi partii..No i obozy internowania.Niektórzy i ich rodziny przez internowanie mieli lepiej jak bez internowania.samozorganizowanie pomocy. Krótko mówiąć nie było to tak diaboliczne jak to niektorzy przedstawjają ani tak bohaterskie. Dla mnie więksi bohaterzy byli ludzie działający w latach poprzedzających solidarność od Poznania do Radomia. Tak jak w AK w czasie okupacji byli na pierwszej linii Kedyw las i konspiracja. dzis są wszyscy b. żołnierzami AK. I co tu do czego porównywać? Patrzmy w przyszłość.Ci którzy patrzą działając tylko w przeszłości nie nadają się do współżycia współcześnie. i zapożyczenie nic tylko" płucka nereczki,bigosik" i nich Pozdrawiam 2010/02/03 09:18:38
Masz Edwarze rację, w tym tekście Generała nie bardzo jest się do czego przyczepić. Nie bronimy go przecież z powodu, że był szefem partii i że miał swoje poglądy, ale za to, że bezkrwawo dał (a raczej unieniemożliwił) nam wolność. Ale w tym linku przeczytałem też kilka komentarzy - to jest dopiero szambo.
2010/02/03 09:37:59
Dzień dobry Zdzisławie Tak prawdę mówiąc to mnie "generalizowanie, czyli spory o Generała też znudziły. Tak jak nudziło internowanie. Za dużo tych ludzi było a ja zawsze lubiłem pewną ekskluzywność, dopiero pod jesień zrobiło się luźniej i człowiek czuł się wyróżniony. Jeśli idzie o kombatanctwo to jednak najlepiej ujął to klasyk, czyli Komendant patrząc na Błoniach krakowskich na zgromadzony tam tłum kombatantów w którąś rocznicę wymarszu z Oleandrów. Problem leży chyba w tym, że przeszłość wydaje się być tworzywem łatwym do obróbki z konstrukcji. Podstawowe elementy znamy. Przyszłość znamy nieco gorzej i głównie w oparciu o pamięć tego, co już było. Właśnie "w oparciu o pamięć" nawroty - tych, co albo sobie przeszłość załgali, albo słabo pamiętają, albo wreszcie pamiętać nie mogą - do starych, dla mnie skompromitowanych schematów myślowych i języka, trochę mnie straszą Dlatego tropię ten język i te wzorce myślenia, bo to dla mnie widma, które straszą. Te widma mogą się zmaterializować w postaci renesansu nacjonalizmu czy odrodzenia marksizmu. Straszą mnie widma, ale z natury jestem optymistą. Schodząc na płaszczyznę codzienności to mój optymizm wzmocniła rezygnacja Tuska z kandydatury na Noszowego Majestatu RP. Niech pozostanie na swoim miejscu. Z tego, co Jarosław Kaczyński wykładał ostatnio w UJ wynika, że już nie układ jest dla niego słowem kluczowym. Słowo klucz dla PiS to kooptacja, kooptacja części elit Solidarności do dziedziców PRL i PZPR. Jeśli to, co zdarzyło się po 89 było dokooptowaniem to warto zapytać, czym był udział Kaczyńskich w tym, co działo się zaraz po 89 roku. Tak, więc nawet nowa propaganda PiS jest piłowaniem drzewka, na które wleźli. Niech małpa spada. 2010/02/03 09:44:35
Torlinie
Tak szambo. Tak zawsze było. Różnica w tym, że teraz każdy (także my) ma łatwy dostęp do publicznej wypowiedzi. Wielu ulega złudzeniu, że za tym dostępem idzie słyszalność. Produkujemy w zasadzie z małymi wyjątkami szum. 2010/02/03 10:09:02
Gość: jasnaanielka, auu45.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/03 12:06:11
2010/02/03 12:11:48
Jasnnaanielko
Dziękuję, bo za pierwszym razem: edwarddana 2010/02/01 18:10:35 link i kom. uszły uwadze :D 2010/02/03 15:12:59
Co zostało w pamięci Wujaszka Wani z Forum Mediów Polonijnych 2003?
Wujaszek Wania, przypomniał sobie jak to pewien agent służb specjalnych na Forum Mediów Polonijnych w 2003 udający kompletnie pijanego i pozornie ledwie trzymający się na nogach złamał regułę konspiracji. Przedstawiając się, jako Agent Służb Specjalnych wędrował pomiędzy uczestnikami Forum i groźnie groził: "Ja was wykończę, już was prześwietlamy, was komunistów". Przyjmując wyjściową postawę staropolskiego karateki a la Bartek na Weselisku prowokował do bójki. Tłumaczyło się bydlę potem, że był pijany jak zwykle. Nie pomogło. Agent, oficjalnie redaktor XXXXX XXXXXXXX XXXXX został pod zmienionym nazwiskiem zalegalizowany w okolicach Toronto w Mississauga. Można już ujawnić jego miejsce pobytu, bo sam zdekonspirował się w Naszej Klasie i na dodatek rozsyła obraźliwe maile. 2010/02/03 15:36:27
EDD
T co podaje Wujaszek to fakt? i ten redaktor dzaiala na znajomych forach? 2010/02/03 15:47:44
To tak tylko WW przypomniało. Wiesz, pamięć pamięć nie działa w sposób całkiem kontrolowany.
:D
Gość: jasnaanielka, atu66.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/03 15:54:13
Zdzisławie! Jak żeś ciekawy, wsadź nos do kawy! :D
Tam jest znacznie więcej takich cudaków. Jakieś trzy lata temu moja przyjaciółka wracając z Kanady, gdzie odwiedzała siostrę, przywiozła kilka egzemplarzy tamtejszej gazety polonijnej. To co tam piszą jeży włos, który staje dęba i nie chce się położyć. Takich banialuków to by nawet słynna Aga nie umiała wymyślić. Nie do wiary, że to piszą ludzie, mogący swobodnie do kraju przyjechać i na własne oczy zobaczyć, jak wygląda kraj. Nie do wiary ile zapiekłej nienawiści mają oni do wszystkich nie padających na kolana na sam dźwięk nazwiska pewnego ojca dyrektora, jak źle życzą Polsce całej, która się w miarę sił i możliwości rozwija. Przyznaję bez dodatkowej zachęty, że byłam porażona bezmiarem głupoty i złej woli tych niby katolików. Ale trzeba przyjąć do wiadomości, że tacy Polacy - a może polacy - też istnieją w dzisiejszej naszej rzeczywistości. 2010/02/03 15:59:44
Gość: jasnaanielka, atu66.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/03 16:00:05
"Nasza klasa" to miejsce niebezpieczne. Niejeden się przewiózł opowiadając o sobie i kolegach różności. Ja tam nie wchodzę. Moja klasa ma się dobrze, spotykamy się w internecie za pomocą programu pocztowego. W ten sposób możemy sobie o różnych sprawach pogadać a innym klasom nic do tego. No ale jak się pyszałek chce chwalić......
2010/02/03 21:50:26
Wujaszek Wania dostał furkę maili od starych znajomych. Maile tyczą Polonijnego Redaktora.
Plotkarskie opowiastki o Polonijnym Redaktorze i urządzanych przez niego burdach pomijam milczeniem, choć Wujaszek aż się pali do publikacji. Wynika to z niechęci Wujaszka do łamiących reguły - zarówno do tych, co łamią reguły konspiracji Jak i do tych, co fantazjują po pijaku. Wypada jednak mi napisać, że Wujaszka zdenerwował podany przez kogoś pseudonim, jakim przechwalał się Redaktor. Redaktor twierdził, że zarejestrował się, jako Cipas. Z otrzymanej dokumentacji fotograficznej wynika, że rysy ma Redaktor grubo ciosane. Twarz sina i obrzękła. Na trzeźwo nieśmiały i lękowy. Mimo tych cech, Herb Łabędź nie należy się jednak ludziom noszącym nazwisko Redaktora tak przynajmniej twierdzi jeden z korespondentów Wujaszka. Jednym słowem chłopisko z pretensjami, jak to się dawniej mawiało.
Gość: jasnaanielka, aur148.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/03 23:11:20
Wujaszek ma delikatny rozum :)
Jak toto poruszy, to będzie swąd i po co to komu? Swoje warto wiedzieć i tyle. :D
Gość: jasnaanielka, aur148.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/04 00:03:39
Bartek na weselisku :D
Miałam wujka, dowcipnisia, co to mu różne pomysły do głowy przychodziły. Był w armii Andersa, tak jak i jego żona, siostra mojej mamy. Potem żałował, że tu wrócił i opowiadał nam, jak to skonstruuje szybowiec na bazie roweru. Rozpędzi się ze skarpy nad Wisłą i fru! za morze! Jego zapamiętanym numerem było ostrzenie noża od samego rana. To był duży nóż kuchenny. Wujek go ostrzył na osełce i na pasku od brzytwy, przyglądał się mu z dziwnym uśmieszkiem... a około południa pokazując już wyostrzony /ciął włos w powietrzu!/ pokazał go bratu mojej mamy pytając "Władziu! czy mógłbyś mi go nagwintować na końcu?" Po czym wyjaśnił, że się wybiera na góralskie wesele, tam bez noża ani rusz... "a jak już go wbiję, to szybko nakrętkę nakręcę, bo lubię porządną robotę". Ten wujek pochodził z Rabki i był góralem z pochodzenia i z charakteru. :D 2010/02/04 06:56:48
Gość: jasnaanielka, aue155.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/04 08:43:04
Barkarola piękna sama w sobie!
Jeśli jednak mam czegoś dokonać, muszę sobie włączyć coś skoczniejszego, bo teraz, to tylko o filiżance dobrej kawy myślę. W takt barkaroli... na 7/8 :) 2010/02/04 09:58:03
Dla Neli z uśmiechem i sympatią
www.youtube.com/watch?v=_2ynk9k84iA
Gość: jasnaanielka, aue155.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/04 10:28:16
Torlin to naprawdę ty???
:D :D :D A swoją drogą to najbardziej się można było natańczyć na wiejskich zabawach na deskach, albo w remizie. Tam wszyscy się bawili i wszyscy chcieli tańczyć. A kiedy kapela się utrudziła, to dawali dżingielek... "A teraz... po cichu... wypijemy po kielichu! A teraz, żeby żyć idziemy wódkę pić" Dzięki za pienkną piosenkę biesiadną! 2010/02/04 11:15:38
Ja Nelu uwielbiam pogranicze, zgadzam się z Józefem Piłsudskim, że Polska jest jak obwarzanek, interesująca na granicach i nudna w środku.
Edwarze! Trochę dla mnie wstrząsający link wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Zaproszenie-Tuska-do-Katynia-to-szyderstwo-Kremla,wid,11923740,wiadomosc.html?ticaid=19954&_ticrsn=3 Dla mnie premierzy w Polsce i w Rosji są ważniejsi od prezydentów. 2010/02/04 15:26:56
Torlinie
Jeśli sprawę analizować formalnie to masz pół racji. W Polsce rzeczywista i formalna władza jest bliżej premiera w Rosji formalna władza to prezydent rzeczywista to Putin kimkolwiek by był. Tak jest dziś. Czy fakt, że żałobnikiem będzie Putin a nie formalny przywództwa państwa to dobrze czy źle? Pewnie nie z dobrze z punktu widzenia liturgii, ale być może lepiej w sferze realnej. Ważnym jest na ile Putina w Katyniu pokażą Rosyjskie media, zwłaszcza te najbardziej nośne.
Gość: jasnaanielka, atz154.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/04 19:41:59
Powtórka z rozrywki...
www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,7528666,Prezydent___Ja_tez_bede_w_Katyniu__Mam_nadzieje__ze.html No i jak oni się podzielą samolotem rządowym? Nie mam pojęcia, jak to wygląda od strony protokołu dyplomatycznego, ale jedno jest pewne; żenada murowana. |
|
Pierwsze, dla zbyt pochopnych czytelników. Nie jestem wyznawcą filozofii Jerzego Brauna. Szanuję jego postawę życiową
Uściślenie drugie.
Kazimierz Braun wspominał z goryczą sytuację, gdy jako młody człowiek zabiegał o pomoc dla stryja w ZLP. Tam zetknął się z jednym z "pryszczatych" ale już buntującym się przeciw partii.
Pryszczaty zademonstrował obojętność wobec losu obcego mu ideologicznie starszego kolegi. Indagowany na ten temat Pryszczaty sytuacji tej nie przypomniał sobie. Bardzo trudno jest grzebać w czasach relatywnie niedawnych.
Staram się.