Netględy
Blog > Komentarze do wpisu

List do Torlina czyli spowiedź blogera

       Jama Michalika

Link do notki Torlina:

http://torlin.wordpress.com/2009/11/04/gdzie-sa-blogi-z-tamtych-lat/#comments

Postanowiłem po raz drugi pożerować na Torlinie (po starej znajomości). Nie daję tego, jako komentarza w jego, blogu ale jako notkę u siebie, dlatego że wypowiedz ta jest osobistą spowiedzią, wyznaniem grzechu, jakim, moim zdaniem, jest wypowiadanie się na piśmie, jeśli jednocześnie nie wierzy się, że ma się coś istotnego do DODANIA.

Zwykłe przejrzenie prasy codziennej i katalogu gminnej biblioteki powinno człowieka myślącego powstrzymać przed popełnieniem grzechu pychy, jaką jest ogłaszanie przed światem swoich myśli i pomysłów zwłaszcza, kiedy się wie, że te myśli nie nowe.

----------------------------------------------------------------------

Szacowny Torlinie

 Nie popadaj w sentymentalizm. Roślinność i Nicki wokół Ciebie zawsze się zmieniały, i będą się zmieniać niezależnie, co byś zrobił jakkolwiek nawoził ogród i jakkolwiek dbał o czytelnika i komentatora. Twoja dbałość o uczestników jest godna podziwu. Wyobrażam sobie, że to niełatwe zwłaszcza, że jak piszesz intensywnie pracujesz.

Ja, który mam nadmiar wolnego czasu mam z tym ogromne trudności. Nawet nie próbuję pisać pod czytelników, bo nie potrafię domyślić się ich zainteresowań i upodobań chyba, że wyrażonych wprost.

Nie wiem czy kiedykolwiek zajmowałeś się profesjonalnie regularnym pisaniem dla czytelników. Mnie się to przez niedługi czas zdarzyło w sympatycznym otoczeniu urodziwych korektorek. To była jednak męka. Na całe szczęście zostałem z tego wyzwolony można rzec militarnie. Tamten okres pozostawił mi tak silny uraz, że przez więcej niż lat dwadzieścia nie wypisałem więcej niż kilkanaście zdań po Polsku. Zamiast listów do rodziny i przyjaciół wysyłałem do Polski tasiemki z nagranym komunikatem.

Zajmowałem się też dawno, dawno temu, dla zarobku w Polsce pisywaniem prac magisterskich i podobnych. To jednak było, co innego. Był określony temat, przekazanie pośrednio „wytyczne” promotora, a u końca drogi czekała nagroda wyrażona w konkretnej wartości. Do tego dochodziła nie banalna satysfakcja ze współudziału w pomnożeniu ówczesnej klasy herbowej Polaków. Nawiasem mówiąc to był interesujący świat - prawie profesjonalni magistranci i ich klientela. To było by warte opisania dla potomnych, jako przyczynek do historii kultury Polskiej. Oczywiście bez nazwisk klientów, ale jako dokument obyczajowości. Liber Chamorum i zarazem Księga Łotrzykowska PRL. Może to zrobię przy okazji. Jak na razie nie spotkałem obszerniejszego tekstu na ten temat.

W sumie wypowiadanie siebie na piśmie nigdy nie było moją mocną stroną ani przedmiotem ambicji.

Dlaczego więc dziś bawię się w wypowiadanie nie mając nic do DODANIA?

Po pierwsze, aby wypełnić czas.

Po drugie by porządkować to, co ewentualnie przepuszczam przez mózg. Zobaczyć siebie w sformułowanym tekście to trochę tak jak zajrzeć do lustra. Ważnym jest także, jeśli ktoś na ten obraz w lustrze zareaguje skoryguje moje widzenie lub je potwierdzi.

Dlaczego w odrębnym osobistym blogu?

Odruchowo traktuję blogi, jako rodzaj klubu, w którym obecność zmusza do akceptacji innych uczestników. Oczywiści jest to wyobrażenie równie fałszywe jak i nie do odparcia dla mnie.

 Po pewnym czasie doszedłem do wniosku, że nie ma powodu katować się dobrowolnie współudziałem w klubie, w którym oprócz sympatycznych mi Nicków, (z którymi nie muszę się zgadzać) uczestniczą także Nicki, które są mi wstrętne kulturowo i są pisane przez autorów, z którymi nie mając w tym materialnego interesu niechętnie przebywałbym w jednym pomieszczeniu.

Widocznie nie nabyłem jeszcze umiejętności rozróżniania przestrzeni wirtualnej od rzeczywistej.

Blogi - kluby innych osób nie są prowadzone dla mnie. Każdy Gospodarz blogu na swoja rękę reguluje uczestnictwo. Uważam, że jeśli ktoś, jak ja, nie akceptuje pewnej części członków klubu powinien się z tego klubu wypisać. Nie idzie tu o zgodność czy nie zgodność poglądów. Są np. w blogu Kuczyńskiego, który jest jednym z dwu blogów, które regularnie czytam, czy w blogu Szostkiewicza, w którym się kiedyś poznaliśmy, Nicki o zupełnie innej orientacji, które jednak akceptuję.

Zakładając swój blog uzyskałem możliwość selekcji albo bezpośredniej przez usuniecie albo pośredniej przez okazanie nieakceptacji. Przecież nie idzie o tłok w klubie lub fałszywe wyobrażenie, iż mam coś ważnego do powiedzenia. Idzie obok lusterka o ewentualną wspólna zabawę. Konwencja zabawy wymaga akceptacji partnera.

Myślę Torlinie, że przyczyną Twojego kryzysu jest przepracowanie. To minie tak czy inaczej. Twoja dbałość o czytelników mówi mi ze masz także poczucie, iż ciążą na Tobie obowiązki zabawiania nas. Baw się z nami jak najdłużej, ale jeśli poczujesz, że to już nie zabawa a służba to przestań. Byłby z tego u mnie żal, ale ileż to miejsc, knajp, seminariów i klubów, w których bywałem zniknęło lub zmieniło się nie o poznania.  

Pozdrawiam.

    Piwnica

                                    Tu się już nie bywa. To dla turystów.

czwartek, 05 listopada 2009, edwarddana

TrackBack
TrackBack URL do notki:
Komentarze
2009/11/05 09:12:03
www.rp.pl/artykul/387697_Bloger_nie_zasloni_sie_tajemnica_dziennikarska.html

Przyznaję że jakoś trudno mi traktować blogi aż tak poważnie. Jak jest z "gazetką szkolną".
-
2009/11/05 09:40:13
wyborcza.pl/1,75968,7222806,Front_tuszowania_bledow_PO.html

Jarosław Kaczyński jest pilnym czytelnikiem blogów . Nie potrafi nawet (może nie chce) tego maskować.

Wszędzie wokół wrogowie: "rusztowanie budowane w mediach przeciwko nam", "medialny front tuszowania błędów PO", "mechanizm medialny nieustannie podtrzymujący rządzących". Niczego poza powtarzaniem tych zaklęć nie zdołał Kaczyński przez pół godziny wydusić.

Dyplomata Przyuczony nieomal dosłownie przytoczony.


Albo taka wypowiedz:

- Przychodzi nam przeciwstawiać się siłom potężnym, i to często tym niejawnym, stojącym poza polityką. Nie wszyscy są w stanie to wytrzymać (...) - I jak towarzysz Mao wzdycha: - Czeka nas jeszcze długi marsz.

Od kogo to kupił?
-
2009/11/05 10:15:40
wyborcza.pl/1,76498,7221979,Cimoszewicz__lewica_nie_rozumie_wlasnego_spoleczenstwa.html

OK, ale co oprócz nawyku zmusza Cimoszewicz do używania anachronicznego języka. Powtarzania takich pojęć jak "lewica - prawica"? Może chce być rozumiany przez odbiorcę?

Ale czy nie nadeszła juz pora by światlejsi zaczęli powoli sprzątać po tym języku politycznym który może był adekwatny do rzeczywistości w czasach kiedy stratyfikację społeczeństwa można było przedstawić za pomocą piramidy, szeroką bazą i szpiczastym czubkiem.

Dziś to coraz bardziej bałwanek gruby w pasie lub w zadku. Do dupy z takim opisem.
-
2009/11/05 11:11:24
EDD,
Nie odniosę się do wiadomości politycznych tylko do twego listu na temat blogów.
Ja blogi traktuję jak cos w rodzaju kawiarnię do której sie przychodzi porozmawiać w gronie osób o jakis zainteresowaniach nie koniecznie zgodnych z moimi ale ciekawych.
Stoliki w tej kawiarni są rózne i jak to kiedys bywało zawsze stolik miał jakiś godny człowiek (ciekawy z swoimi poglądami) w moich latach jeszcze mocno aktywnych spotykalem sie przy takich stolikach(dr.J. Rybicki miał taki stolik i spotykali się w określone dni tygodnia z przyjaciółmi kiedys mnie zaprosił i dostalem przyzwolenie jezeli bedę w W-wie w dany dzien to nie jestem intruzem).
A takich spotkań nie tylko politycznych bylo sporo. Z wiekiem coraz mniej ucższczalem (bo prowincja i nie zawsze czas pozwalał)
Teraz jest czas choć nie bez ograniczeń 0bowiązki domowe z uwagi na chorobe zony to mam ja akurat blogi które czytam ale nie zawsze chce mi sie pisać. Blog Torlina lubię bo ciekawy szeroki wachlarz tematów a,ze go dopiero niedawno odkryłem to tak sobie czytam. Ja blogu zakładać nie zamierzam ale WAS namawiam nie pasujcie.Przez Wasze blogi poznaje sie nowych ludzi ich zapatrywanie (swego rodzaju charakter) same plusy Gdzie bym poznał Jasnaanielke gdyby nie blogi ,czy Bars ,Zofie i nawet EWe-J choc nie zawsze odpowiada mi Jej komentarz i sposob przekazania.
Torlin to do Coiebie i Twojego blogu też odnosi sie ten wpis Pozdrawiam
Ukłony
-
2009/11/05 13:27:21
Do dyskusji na temat przyszlego premiera w Jego zamierzeniu

www.efakt.pl/Spowiedz-Jaroslawa-Kaczynskiego-Tylko-u-nas-,artykuly,56373,1.html#miniPoll
-
Gość: , edk178.internetdsl.tpnet.pl
2009/11/05 13:48:15
Teoretycznie racja: moje podwórko, ja ustanawiam zasady i albo akceptujesz, albo nie.
Ale...
Wchodząc do przestrzeni publicznej trzeba zgodzić się na ograniczenie prywatności, uszanować dobre obyczaje i prawo do wypowiedzi. Będąc gościem na obcym blogu, masz prawo na interesujący cię temat pisać a także polemizować. Jeśli gospodarz nie akceptuje twojego punktu widzenia, to jeśli chce być w porządku, odpowie ci, co o tym myśli a nie pójdzie na łatwiznę i wytnie twoją wypowiedź. Skrajne przypadki pomijam, awanturników spamerów trzeba wycinać, bo inni cierpią.
Jeśli nie czekasz na wypowiedzi gości - zwyczajnie twój blog nie ma opcji komentowania - i spokój. Tylko, że takie blogi są martwe.
Zatem wychodząc do ludzi, tracisz wolność posiadania humorków, jednocześnie bierzesz odpowiedzialność za gości.
-
2009/11/05 13:50:17
edk178 to ja, tylko zapomniałem się wpisać: login, hasło, szyfr, trzy sztaby, fosa, wąskim korytarzem pod górę w ciemnościach...
-
2009/11/05 14:44:20
Jeszcze na temat blogów. I jakis tam przymiarek do lub nie przypisania właścicieli blogów do szeroko pojętych dziennikarzy i ochrony tajemnicy dziennikarskiej.
Ja blog traktuje jak rodzaj pamiętnika jakie za moich bardzo młodych lat szkolnych były w modzie. Tylko ze ten jest Światowym bo czytać może cały świat.
Chronić jakieś tajne wiadomości?
Bo jak to było dyskutowane nicki nie chronią piszącego? tak czy nie
-
2009/11/05 15:28:44
Zeen
Oczywiście Zeen, że założyciel klubu jest odpowiedzialny za i przed gośćmi. Tak też to traktuję. Właściwie ci, którzy tu sie pojawiają się, pojawiają sie na zaproszenie. To zobowiązuje.Roszczę sobie jednak prawo by wyciąć bez polemiki Nick (nie idzie o pojedynczy komentarz), który mi nie leży. Nie robię tego wedle kryterium poglądów.
Robię to wedle kryterium kulturowego. Każdy z nas jest nosicielem pewnych kodów dosyć łatwych do odszyfrowania dla zewnętrznego obserwatora (czytelnika). Trudno te kody opisać tak by nie wywołać zgorszenia (a gorszycielem z natury nie jestem). Być może potrafiłbym to zrobić na konkretnych przykładach, ale spotykamy się obaj tylko u Torlina a tam negatywnych przykładów nie znajduję. Z tego blogu bez specjalnych trudności (bo nie on znowu tak atrakcyjny i na dodatek jest powadzony przez osobę niepubliczną) udało się kilka Nickow wyeliminować a nie byli to jacyś "przeciwnicy".
Masz dużo racji, kiedy piszesz u Torlina:
Motywy blogowania mogą być różne(...) łączy je wspólny mianownik, którym jest chęć zaistnienia publicznego.
I to o kaprysie: nasycili się i zajęli czym innym. Ot, kaprys został zaspokojony.
Z tym kaprysem to jednak jest tak, że blogowanie to nie płodzenie dzieci, za które trzeba (wypada) odpowiadać. To jest gra i zabawa, którą w każdej chwili można przerwać.
Sam fakt że popadłem w teoretyzowanie na temat blogowania świadczy o pewnym znudzeniu i kapryśności. Wynika to prawdopodobnie z tego że chwilowo nie mam nic zabawnego do powiedzenia i nic mnie szczególnie nie dziwi. Zdziwienie i zabawa to podstawowe motorki do wypisywania się. Zobaczymy może paliwo się pojawi się na rynku.
-
2009/11/05 15:38:55
Zdzisławie

Oczywiście, że bloger, powinien być ścigany za oszczerstwo, pomówienie. Tak samo jak każdy oszczerca. Powinien być także ścigany za ujawnianie tajemnic państwowych czy gospodarczych.

Prawo dziennikarskie powinno wobec blogerów obowiązywać tylko wtedy, kiedy log byłby zarejestrowany, jako czasopismo.

Oczywiście sprawa nie jest prosta. Ale nie potrafię napisać projektu ustawy "O Blogach". Nie posiadam ku temu kwalifikacji.

-
Gość: zeen, edk178.internetdsl.tpnet.pl
2009/11/05 16:19:03
"To jest gra i zabawa, którą w każdej chwili można przerwać."
Niezupełnie.
Jak piszesz, sam zapraszasz do siebie gości. Mówiąc, że w każdej chwili możesz zakończyć zabawę, sprawiasz, że czują się jak zabawki w Twoich rękach.
Oczywiście, że nikt Cię nie zmusi do ciągnięcia zabawy i gdy przestaje Ci przynosić ona przyjemność, nie ma sensu jej kontynuować.
Ale jak w środku przyjęcia wyprosisz gości, nie licz na kolejne wizyty.
-
2009/11/05 17:12:17
Ale co to znaczy "wyprosisz". Aż taki arogancki nie jestem. Jak sie na to zdecyduję to uprzedzę.
Np. Od jutra mnie nie ma.
I na pewno bym się pożegnał. Tak jak tego wymaga dobry obyczaj Zeen.
-
2009/11/05 18:01:12
wyborcza.pl/1,75478,7222471,Czy_Sejm_przeprosi_Kwiatkowskiego_.html

Nie jest moim ulubieńcem, ale w tym wypadku ma rację. O ile sprzeciwiam się demagogicznym żądaniom zniesienia (nie ograniczenia) immunitetu poselskiego to Sejm czy jego Komisja, jako ciało zbiorowe powinien ponosić odpowiedzialność za oczernienie obywatela. Tak jak za niesprawiedliwie wymierzoną przez sąd karę tak też za ogłoszenie wyroku komisji, który potem nie znalazł potwierdzenia przed sądem należy się odszkodowanie.
-
2009/11/05 18:14:25
Przeczytałem takie kuriozum:

Kasia Says:

Listopad 5th, 2009 at 18:04
Kołakowskiego wspomniałam bo pamiętam, że chyba w 68 został aresztowany i oczy mu się otworzyły.


Jeśli się nie mylę to kobieta dorosła. Dojrzała i piękna jak jesienna gruszka.
Boże na jakich "antypodach" to żyć musiało w zadupiu środowiskowym żeby cos takiego napisać. Czy cały ten PiS z takiego zadupia (zadupia środowiskowe występują często także w dużych miastach)?
-
Gość: Piotruś, komp-95-171-214-219.protonet.pl
2009/11/05 18:21:51
Edwardzie jak zwykle posiadam zdanie odrębne.
A mianowice odnoszę wrażenie, że w moim przypadku bardzo szybko nastąpiło zjawisko "powiedział co wiedział". A, że powiedziałem w formie pisanej to:
- po pierwsze łatwo sprawdzić że za dużo to nie wiem.
- po drugie ciągle się powtarzam.
Poza tym mam bardzo mało wolnego czasu, więc zupełnie odpowiada mi forma obszczekiwania. Tym sposobem w zupełności zaspokajam mojr potrzeby w zakresie uwłaczania bliźnim, oraz mędrowania w tematach na których nie znam się zupełnie. A jeszcze ta anonimowość
-
2009/11/05 18:38:41
Piotruś
Poczekaj. Muszę się zastanowić na czym polega odrębność twego zdania....

Wydaje mi się że jeśli miałeś siebie samego na myśli to się odrębnie mylisz.

W gruncie rzeczy poza nielicznymi wyjątkami każdy (korzystając z anonimowości) mógłby powiedzieć to samo o sobie samym.

Ty należysz do wyjątków. :D
-
2009/11/05 19:32:20
kuczyn.com/2009/11/05/prawde-kochaja-czy-kastet/#comment-85541

Po raz kolejny przypominam, że nie uważam PiSu za idealną partię. Walczę tylko o to, by nie dezawuowano tendencyjnie jej dokonań i by nie broniono jej istnienia z powodu wydumanych oskarżeń typu zagrożenie demokracji

Znowu głos inteligentki z PiS. Inteligentki bo ponoć szkoła średnia prowadzona przez zakonnice (ach te wypieki na klasztornych przepisach) i koleżanka księżniczka krwi (?). Tak opisywała swą edukację przed laty w tym samym blogu. Nawiasem mówiąc ta "księżniczka krwi" świadczy o poziomie kultury historycznej inteligentki z PiS.
Ważniejszy jednak jest trend dający się zaobserwować u sieciowego PiS. PiS już nie jest wartością samą w sobie. Jest pod ochroną bo to opozycja. Czyja to szkoła?

PS. Patrycja_Zab dostała kolki i zrodziła kruszynkę Margit.
-
Gość: jasnaanielka, avb16.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/05 21:09:45
Moje występy blogowe rozpoczęły się u Passenta, kiedy raczkowałam nieśmiało w obcej mi zupełnie sieci. Byłam bardzo niepewna siebie, swoich możliwości i zdolności do opanowania tej straszliwej maszynerii, która ma wręcz nieograniczone możliwości. Wówczas najważniejsze było, że mogłam porozumiewać się ze znajomymi, rozsianymi po świecie, nie musiałam czekać na list w skrzynce, wymiana wiadomości była błyskawiczna.
Nie miałam zupełnie wyobrażenia, jak bardzo ten nabytek odmieni moje codzienne życie. Do komputera siadam wyłącznie dla przyjemności, przyznaję, uzależniłam się.
Codziennie robię przegląd prasy, nauczyłam się robić zakupy i nawet odważyłam prowadzić własne konto bankowe, sama realizuję płatności, śledzę wyciągi. Jeszcze do niedawna KOSMOS!
Ale najważniejsze właściwie są blogi. Czytam te trzy w Polityce, WK, Torlina i Edwarda - moją wielką, osobistą sympatię. Wpisuję się nie tak często, jak dawniej, bo tak się złożyło, że mam teraz bardzo absorbującą pracę i późno wracam do domu. Jednak rano zaglądam, czytam, wieczorem przeglądam dokładniej. Przestałam się wdawać w jakieś dziwne i niepotrzebne polemiki z ludźmi, z którymi mi nie po drodze. Przysiadam się do znajomych, których lubie - mam nadzieję z wzajemnością i do nich głównie kieruję swoje wpisy. Oni dobrze wiedzą, o co mi chodziło, skąd takie skojarzenie, mają zbliżone poczucie humoru... no może nie zawsze ;) i to na nich mi głównie zależy. Jednak nie uciekam przed reagowaniem na osobiste zaczepki, które - o dziwo!!! są częste, co dla mnie jest zaskakujące, bo przecież nie jestem nikim znaczącym, nie próbuję zbawiać świata, nie proponuję pigułek na wzrost :D Widać drażnie kogośtam i on czasami nie może się oprzeć. Może to i dobrze, nie przechodzę nie zauważona, choć ja jedynie komentuję, jak te dwa dziadki z balkonu w Mappetach.
Dla mnie to przysiadanie się do stolików, przy których się dyskutuje jest ogromnie ważne. W młodości prowadziłam bardzo bujne życie towarzyskie. Udzielałam się w studenckim teatrzyku, bardzo dużo chodziłam do teatru - koledzy ze studia dramatycznego mieli wejściówki na miejsca w pierwszych rzędach! Bilety do filharmonii były niedrogie, chodziliśmy też regularnie na różne wieczory autorskie i odczyty. Praca zawodowa od tego środowiska mnie oddaliła, koledzy się pożenili, koleżanki wydały za jakiś mąż, potem mieli dzieci i rozstawali się, albo nie, a ja trwałam w swoim panieństwie i tak do dziś :( Przyjaźnie się zachowały, ale najważniejsi wyjechali, albo odeszli na zawsze. W blogach odnalazłam cień tamtych dyskusji, sporów, zabaw, czasem to i awantur. Ja już nie bardzo sobie wyobrażam, że mogłabym nie mieć dostępu do internetu i tych internetowych znajomych od paru stoliczków.
Torlin!!! Odpocznij trochę i nie dawaj za wygraną.
Edward - nie informuj o swoim odlocie. Wystarczy, że bociany odlatują.
-
Gość: jasnaanielka, avb16.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/05 21:23:25
Było na serio, to teraz, w myśl uznanych zasad dyskusji, czas na odśmianie :D :D :D
Pani doglądająca pewnego szaletu na niedzielnym spacerze z koleżanką. Idą główną ulicą wielkiego miasta. W pewnej chwili elegancki pan uchylając kapelusza mówi miłym głosem, uśmiechając się szeroko; DZIEŃ DOBRY PANI BASIEŃKO!!!
Koleżanka, nabrawszy powietrza mówi; ależ on podobny do tego aktora... no jak mu tam? Niemczyka!
Na to Basieńka, machając niedbale torebką - to właśnie był Niemczyk.
A skąd ty go znasz? !!!
Srywa u mnie...
;
Jakie to miłe uczucie, być w gronie znajomych takiego Niemczyka Leona :)
A gdyby to był Mister Twister - były MINISTER?
To dopiero atut!
Można imponować pozostałej gawiedzi.
-
Gość: Paweł Luboński, aavn139.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/06 08:48:58
To całkiem jak ten Srulek, co za czasów jeszcze carskich chwalił się, że odbył rozmowę z samym wielkim policmajstrem.
- I co ci powiedział?
- Co miał mówić? Powiedział: "Paszoł won, żid!".
.
(Dla nieznających rosyjskiego wyjaśnienie: "żid" to u Rosjan określenie wybitnie obraźliwe, jak u nas "parch").
-
2009/11/06 08:55:12
To takie polsko rosyjskie odwrócenie. W Galicji (może gdzie indziej też) jewrej było traktowane, jako obraźliwe, jeśli występowało w wypowiedzi w języku Polskim. Żyd było neutralne.
-
2009/11/06 08:57:12
Jasnaanielko.Muzo moja.

O odlocie mowy nie ma. Po prostu Torlina ogarnął jesienny smutek, więc przyszło mi wyrazić pewne wątpliwości, co do zasadności jego smutności i solidarność w smutku. Smutny Torlin to było by jak wystygłe nie w porę dane danie.

Tyle ciekawych rzeczy wkoło! Np. Rzeczpospolita, głupota pospolita, istota rzeczy itp. No i nowe objawienie u Kuczyńskiego pod Nickiem "trebeg".

Jest, co oglądać!

Pospolite ruszenie zawistników, podejrzliwych, zakompleksionych, niechlujnych i oszczerców. Rokosz inteligencji chodaczkowej i gołoty intelektualnej. To opis PiS.

To także opis tych dwudziestu kilku procent, którzy popierają nadal tę partię. To dobrze, że są reprezentowani w parlamencie i prezentują siebie w zdominowanych przez siebie mediach. Zwykle takie środowiska żyją w ukryciu. Dzięki bezwstydnej obecności nie trzeba ich szukać. Są jak na dłoni.

Mamy szczęście, że defilują zorganizowani w całej swojej odpustowej krasie, wywabieni z zakamarków przez pokracznego idola.

- Patrzcie ja mogę to i wy możecie. - Przemawia do nich idol ciałem, mową, wymową i mimiką.

Doskonała ilustracja hipotezy - przypuszczenia, iż medium jest przekazem. Paskudne opakowanie zdradza zawartą w nim treść. Ci, co tak opakowany towar kupują dają świadectwo swoich gustów i przesądów.

Jest wielką zasługą Kaczyńskiego, że unaocznił jak wygląda, jak pachnie świat, który zorganizował i wywabił na światło dnia. Pokraczny sabat przez swój bezwstyd jest ostrzeżeniem dla wszystkich, który chcą mieć udział w demokracji. To ostrzeżenie mówiące, że każdy z nas może wyglądać jak oni o ile nie zachowamy autokontroli nad naszą zawiścią, podejrzliwością, nad naszymi kompleksami, niechlujstwem myślowym.
-
2009/11/06 09:02:15
wyborcza.pl/1,75968,7225807,Apostol_obcej_wiary.html

W tej sprawie sumienie mam czyste. :D
Sygnalizowałem to w blogu.
-
2009/11/06 09:15:49
Prawdę powiedziawszy to rosyjski, czy pseudo rosyjski był "bijącym" źródłem obraźliwej polszczyzny.
Przywalam to Wieszcza a nawet Wieszczów. Kiedy Mickiewicz chciał pogonić Słowackiego na "gruncie towiańskim" wrzasnął na niego nie "Precz?, a "Won!!!"
-
Gość: Paweł Luboński, aavn139.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/06 09:35:20
Edwarze, w swojej pogardzie dla PiSowców posuwasz się moim zdaniem zbyt daleko. Podobny grzech zresztą popełnia p. Kuczyński, choć w jego przypadku jest to, jak mi się zdaje, świadomy zabieg propagandowy. Twoje oceny są trafne, ale tylko w odniesieniu do części tego środowiska, zaś obraźliwe dla wielu skądinąd porządnych i niegłupich ludzi, których losy w taki czy inny sposób zaniosły do obozu Kaczyńskich.
Tak się złożyło, że przeszedłem w życiu radykalną przemianę światopoglądową, więc wiem z własnego doświadczenia, jak trudno uwolnić się od dawnych przywiązań i sentymentów. Rozumiem więc tych ludzi.
Poza tym w tej chwili mamy już do czynienia z całym kompleksem PiSowskich wyobrażeń i przekonań, z bogatą i spójną mitologią szerzoną przez niejednego utalentowanego publicystę czy eseistę. Człowiek o skromnej wiedzy jest wobec niej bezbronny.
Mitologię tę istotnie zapoczątkowali w swoim czasie (tak uważam) ludzie małego formatu, zawiedzeni i sfrustrowani tym, że w III Rzeczypospolitej nie zajęli pozycji, na jakie we własnym przekonaniu zasłużyli. Od dawna ona jednak żyje własnym życiem, ma szczerych i przekonanych wyznawców. Pięknym przykładem jest na blogu p. Kuczyńskiego Indoor, który wprawdzie PiSu jako takiego nie popiera, ale podziela PiSowski ogląd rzeczywistości.
-
2009/11/06 09:59:11
Przytaczam w całości:
Orteq Says:

Listopad 6th, 2009 at 00:20
Więcej z kroniki towarzyskiej magla.
W tejże samej blogosferze jeszcze odkryto, że Jarosław Kaczyński okazał się klonem, no, zgadnijcie kogo? No jakże kogo, samego Dyplomaty Przyuczonego! A skąd takie porażające odkrycie? No przecież że stąd, iż pewne wypowiedzi Największego Stratega, przytoczone przez GW, to Dyplomata Przyuczony nieomal dosłownie przytoczony. Tu link do GW
wyborcza.pl/1,75968,722.....ow_PO.html
:
Czy ktoś może wie kto to jest ten Dyplomata Przyuczony


Najpierw odpowiedz na proste pytanie:

Dyplomata Przyuczony to Orteq. Orteq, który oczywiście nie czyta tego blogu. Orteq jest powiadamiany. Powiadamiany prawdopodobnie przez Patrycję zaś Patrycja, która też oczywiście nie czyta jest powiadamiany przez koleżankę, z którą wymieniła adresy. Koleżanka się poświęca. Komplikują sobie życie wirtualne, oj komplikują powiadomialnie.
Czy to Dyplomata Przyuczony odgaduje myśli Jarosława Kaczyńskiego czy odwrotnie? Nie wiadomo. Na razie PiS jest na etapie uzasadniania siebie, jako niezbędnej przecież opozycji (łyżka dziegciu w ziemniakach purée)

Sądząc po nowych tendencjach w mechanizmie klonowania należy się spodziewać, iż PiS zacznie by pozyskać/odzyskać głosy podkradać pomysły i sformułowania PO podając je za swoje. Doradzam nie wyrywanie się przed prezesa
-
2009/11/06 10:45:02
Pawle

Zaznaczam i powtarzam, że Pisowiec być może tkwi także we mnie by nie napisać w każdym.

Tkwi w takim sensie, w jakim ponoć (nie jestem wyznawca freudyzmu, ale model wyjaśnienia mi tu pasuje) podświadome popędy tkwią w naszej duszy. Pisizm i podobne ruchy polityczne w demokracjach traktuję tu jak podświadomość spuszczoną z łańcucha kultury. Oczywiście nie neguję, że w moich wypowiedziach jest element prowokacji.

Dlatego ani chwili nie wątpię, że: ma szczerych i przekonanych wyznawców
i że pociąga wielu skądinąd porządnych i niegłupich ludzi

Tak na pewno jest i z putinizmem, z Łukaszenko, z Berlusconi i z Chávezem, by nie uciekać się do drastycznych zaprzeszłych przykładów.

Oczywiście nie neguję że w moich wypowiedziach jest element prowokacji.

Pozwól, że wrócę pamięcią do PRL. Jasno zdawałem sobie sprawę, że moi rówieśnicy i koledzy, którzy poszli w Partię byli w zdecydowanej większości cynikami. Nie wymagało to z mojej strony przenikliwości. Szczerze i jasno deklarowali to w rozmowach. Brałem oczywiście poprawkę na tzn. afekt obciachu.

Lata 70 to już były czasy, kiedy przynależność do Partii 30 latka była obciachem. Właśnie być może te znajomości i rozmowy uwolniły mnie od nienawiści do towarzyszy z lat 70/80. Po prostu nie bałem się ich. Przyznam się za to szczerze i gorąco nienawidziłem wyznawców (a o dziwo jeszcze tacy bywali), choć znałem źródła ich wiary.

Teraz występuje u mnie mechanizm podobny. Wyznawców, szczerych wyznawców jest dziś znacznie więcej. Wyznawca jest znacznie bardziej niebezpieczny niż cynik. Niezależnie czy jest szeregowcem czy aparatczykiem. Bardzo sobie cenię to, co w Polsce zrobiono dla demokracji. Może właśnie, dlatego tak boje się wierzących. Ci wierzący są gorsi niż prezes. Rozbuchani przez niego i zorganizowani mogą już bez niego narobić ogromnych szkód, pozostając nadal porządnymi i niegłupimi.

-
Gość: Paweł Luboński, aavn139.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/06 10:59:09
"Bardzo sobie cenię to, co w Polsce zrobiono dla demokracji. Może właśnie, dlatego tak boje się wierzących. Ci wierzący są gorsi niż prezes. Rozbuchani przez niego i zorganizowani mogą już bez niego narobić ogromnych szkód."
.
Rzeczywiście się boisz? Ja nie. Tacy ludzie mogli być niebezpieczni osiemdziesiąt lat temu. Dziś za głęboko już wleźliśmy w Europę. Nie zniszczą demokracji, nawet gdyby rzeczywiście tego chcieli, w co wątpię. Mogą co najwyżej spowodować (właściwie już spowodowali), że będzie to demokracja gorszej jakości, niż mogłaby być.
-
2009/11/06 11:39:03
Pawle
Zgodziłbym się z Tobą gdyby to było zjawisko lokalne. Wydaje mi się (dostrzegam tendencje), że jest to zjawisko szersze. Oczywiście zawsze ma zabarwienie lokalne. Trudno np. oczekiwać, że Polski, pisizm skupi się na "obcych przybyszach", czy niechęci do Słoweńców jak w wypadku np. Austrii.

Problem w tym, że pisobodobne ruchy w całej Europie mogą być niebezpieczne dla UE którą traktujesz jak linę asekuracyjną.

Przy okazji. Ciekaw jestem, co sądzisz o decyzji sądu w sprawie krzyży we Włoskich szkołach.
Ja myślę, że to trochę niepotrzebne drażnienie diabła i zbyt daleko idąca prowokacja wobec utrwalonego obyczaju.

Szukam też źródła, w którym mógłbym sie dowiedzieć się, od kiedy krzyże we Włoskich szkołach publicznych były. Intuicyjnie zdaje mi się, że ze względu na silnie antyklerykalny i antypapieski charakter Włoskiego państwa przed Mussolinim i konkordatem ich nie było (może się mylę).
-
Gość: Paweł Luboński, aavn139.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/06 12:11:56
Co sądzę o krzyżu we włoskiej szkole, napisałem wczoraj u Kuczyńskiego. Jakoś nikt nie podjął tematu. Coraz rzadziej mi się chce zabierać tam głos, bo większość rozmówców, również ci o poglądach bliskich moim, wyżywa się we wzajemnym okładaniu się po łbach.
Powtórzę: moim zdaniem krzyży w publicznej szkole w zasadzie być nie powinno, o ile państwo mieni się neutralnym światopoglądowo, i chrześcijanie nie powinni tego żądać. Ale jeśli już wiszą, to z kolei ateiści powinni mieć dość taktu, by nie domagać się ich zdejmowania, a przynajmniej nie rozdymać sprawy, która powinna być załatwiona na szczeblu szkoły i nie wyżej (tak się zresztą dzieje w większości wypadków). Inne postępowanie budzi demony po obu stronach sporu. Werdykt Trybunału to dla mnie przykład, jak pokracznie można wyinterpretować słuszną skądinąd zasadę. Dlaczego szacowne grono tak zdecydowało - nie pojmuję.
Trafnie napisał o tym w dzisiejszej Wyborczej ks. Luter.
-
2009/11/06 12:29:01
Wybacz że nie zauważyłem. Czasem mi coś ucieknie.

Te krzyże to niezła woda woda na młyn parafialny. Rozśmiesza mnie jednak argumentacja że Finka powinna zaskarżyć swoją flagę. Jak tak dalej pójdzie to ktoś zakwestionuje gwiazdy na błękicie, jako symbol maryjny.

Jeszcze wracając do zwolenników PiS. Rezygnując z udziału w blogu najpierw Szostkiewicza a potem Kuczyńskiego uzyskałem (nie było to zamysłem) większą wolność.

Pewnych rzeczy ze względu na pewien styl Szoszkiewicza - dżentelmena i poważnego publicysty nie mogłem sobie pozwolić na swobodę. To było by nie fair wobec Gospodarza.

Podobnie jest z Kuczyńskim poważnym publicystą , choć trochę inaczej: D .

Waldemar Kuczyński, jako osoba publiczna gwarantuje czytelnictwo. Wyrażanie na jego grzbiecie moich bardziej radykalnych poglądów i prowokacji było by także nie fair.
Zauważ, z jaką gorliwością nośność tego blogu jest używana przez to, co uparcie nazywane jest prawicą. Zgoda, że ma to dobrą stronę, bo pokazuje jak oni myślą a co ważniejsze jak usiłują to maskować.

Dzięki osobności mogę sobie na własny rachunek urządzać godziny nienawiści :D
-
2009/11/06 12:41:13
Rzeczywiście! Byłem przekonany że jedno okienko to z tej komisji.

palikot.blog.onet.pl/
-
Gość: Paweł Luboński, aavn139.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/06 13:44:19
Inna rzecz, że o jakichś dobroczynnych skutkach działania TEJ komisji też nie słychać.
-
2009/11/06 13:55:40
Tutaj. Efekty? Czy nie jest tak że to "nudne" dla przekazu medialnego?

www.przyjaznepanstwo.pl/index.php?option=com_frontpage&Itemid=1

-
2009/11/06 14:00:00
Ja rzeczywiście ten dowcip znałem trochę inaczej (trzech podróżnych w pociągu chwali się, kogo to oni nie znają. Ja znam samego generała - gubernatora - mówi trzeci. Rozmawiałeś z nim? Rozmawiałem. A co ci powiedział? A co miał powiedzieć! Paszoł won, jewrej, powiedział).
Mnie Pawle nie chodzi o wersję, bo dowcipy mają setki wersji, ale w "moim oryginale" jest słowo "jewrej".
-
2009/11/06 14:14:06
Torlinie po Rosyjsku "jewrej" nie ma "ładunku" negatywnego. W sensie "wyzwiska" było to słowo używane po Polsku do czasu, kiedy i słowo Żyd zaczęło w ustach części narodu Polskiego brzmieć jak wyzwisko.

Zresztą. Nie jest sprawą wykluczoną, że u genezy Polskiego sensu jewreja była niechęć (dużej kiedyś) Żydów rodowitych Kongresowiaków i Galicjan, w stosunku do Litwaków?

Język jest też dokumentem historycznym i czasem należy go tak traktować.
-
Gość: jasnaanielka, aus28.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/06 18:56:52
Widzę, że się zrobiło gorąco w ten jesienny, piękny dzień!
Nie chce mi się ciągnąć kontynuacji i pisać jeszcze raz u WK, co sądzę o wykorzystaniu pozycji męża - posła dla załatwienia ciężarnej żonie pwóch lat z okładem płatnego pielęgnowania zagrożonej ciąży, szczęśliwego rozwiązania i odchowania maleństwa. Do wyrażenia opinii w bardzo napastliwym tonie wzywał mnie Uchachany, kiedy wreszcie wyraziłam swój pogląd na opisany przypadek - bardzo dokładnie, to Uchachany stwierdził, że na jego pytanie nie odpowiedziałam, zaś Orteq stwierdził, że mam paskudny charakter, bo "dowalam" biednej, schorowanej kobiecie, dziecięcia nie oszczędzając.
A w Ameryce murzynów wciąż biją!!!
Nienawidzę hipokryzji, płatnej protekcji, politycznej korupcji i wykorzystywania prawa do załatwiania dla siebie i swoich znajomków wysoko płatnych z państwowych funduszy etatów. Tak już mam i niech to będzie złożone na karb mojego paskudnego charakteru. Nie na każdej opinii mi zależy.
Żaden z tych wymienionych nie zająknął się ani jednym słowem, by wytłumaczyć, albo rozwiać moje wątpliwości, co do oceny postępowania pani posłowej. Mnie na taki styl dyskutowania najzwyczajniej mdli. I odbija mi się Cugier Kotką. Fuj!!!
;
Wpisuję się tu, bo tutejsi czytają blog WK, w przeciwieństwie do tych, z którymi dyskutować mi się już nie chce. Oni tu nie zaglądają.
W życiu!
-
Gość: jasnaanielka, aus28.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/06 19:05:06
Uroki pisania w okienku... jeszcze jedna uwaga;
Ciekawe, jak by postąpił taki choćby Orteq, będąc prywatnym przedsiębiorcom, gdyby mu zaproponowano przyjęcie do pracy na bardzo dobrze płatny etat /tylko żadnych obowiązków!!!/ żony jakiegoś polityka, będącej w zagrożonej ciąży, czy radośnie płaciłby jej te pobory z własnych zysków?
No, ale jeśli pracuje się w budżetówce, to można sobie pozwolić na pryncypialne traktowanie macierzyństwa i zarabianie na własną opinię i ewentualny ekwiwalent.
Chojny dziad z cudzej torby!
Rety! ja naprawdę mam okropny charakter. :(((
-
2009/11/06 21:30:57
Jasnaanielko
No i kaczor im w ucho. Niech ich kaczor dopadnie jak mąż dopadł Patrycję_ Zab po smarzeniu kiełbasy. Nie chciała biedaczka wyznać czy miała orgazm czy nie. Chyba nie?
-
Gość: jasnaanielka, aus28.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/06 21:36:34
Pijana była. Nie pamięta...
Przy okazji... Palnąć takiego ortograficznego byka, to tylko ja potrafię :D
będąc prywatnym przedsiębiorcom !!!!! ^__^
-
2009/11/06 21:42:45
To wymowa prezydenta i blogerki z Patagonii. Można się nabawić jak się nie nosi maski a la Ukraina.
-
Gość: jasnaanielka, aus28.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/06 23:02:06
Chór Aleksandrowa zaśpiewał po polsku ten szlagier wszech czasów.
"Już jej nigdy nie zobaczę!!!" zabrzmiało szczególnie radośnie :D
-
Gość: jasnaanielka, aus28.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/06 23:09:01
Nadchodzi pora ciem/ćmów??? i nietoperzy.
Dobranoc.
-
2009/11/07 08:51:58
Palikot codzienny

palikot.blog.onet.pl/
-
Gość: Paweł Luboński, cmf151.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/07 09:23:46
"Nadchodzi pora ciem/ćmów???"
.
- Mamo, zabiłem pięć ćmów!
- Ciem, dziecko.
- Kapciem.
-
Gość: Paweł Luboński, cmf151.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/07 09:25:21
Oj, coś nam się Balcerowicz obsuwa w kierunku korwinizmu-mikkinizmu!
-
Gość: głos zwykły, 73-dzi-18.acn.waw.pl
2009/11/07 11:37:13
Balcerowicz jest podatny na błędy w myśleniu, wynikające z faktu, iż nie pojmuje on, iż problemem jest, że państwo po 89 r. jest nadal b. upolitycznione, w tym sensie, że zarządza nim w gruncie rzeczy aparat polityczny poszczególnych partii, a nie zespól osób, profesjonalistów w swoich dziedzinach. Nie dalej jak wczoraj wypowiadał się w TVN24 prof. Michał Kulesza na tematy prób regulowania przez państwo całej działalności samorządów, przez to, że Izby Obrachunkowe, kontrolując wydatki samorządów, doszukują się uzasadnienia prawnego dla każdego wydatku, podczas gdy wydatki samorządowe opierają się na tzw. kompetencji ogólnej samorządów zaspokajania potrzeb mieszkańców. Prof. Michał Kulesza sformułował wprost zarzut, iż działacze partyjni i organy samorządu nie rozumieją podstawowych spraw dot. samorządu tj. nie są profesjonalne, a przez to, godzą w rozwój cywilizacyjny kraju i jego regionów. Taka sytuacja jest wynikiem polityki łupów, gdzie po objęciu kadencji każda partia obsadza b. wiele różnych stanowisk w państwie, także niskiego szczebla, swoimi działaczami lub zwolennikami. W ten sposób w Polsce właśnie przez 20 ostatnich lat funkcjonuje hierarchia organów władzy państwowej i gospodarczej, składająca się z osób uzależnionych od nomenklatur partyjnych. Tak sposób sprawowania władzy jest przejawem właśnie fasadowość demokracji, oraz istnienia narzędzi kontroli społeczeństwa, charakterystycznych dla systemów totalitarnych.